O co chodzi w aferze Volkswagena?Foto:http://www.volkswagen.pl

Afera Volkswagena wybuchła niespodziewanie we wrześniu tego roku i zaskoczyła cały świat. Potężny koncern zatrząsł się w posadach, a najwyżsi rangą politycy niemieccy wpadli w niemałą konsternację. Mit niemieckiej jakości i solidności rozsypał się jak domek z kart, zaś sam producent w wyniku nagłośnienia afery odnotował w trzecim kwartale po raz pierwszy od 20 lat potężną stratę operacyjną. Aż trudno uwierzyć, że globalna marka pozwoliła sobie na taki skandal.

Wszystko zaczęło się po drugiej stronie oceanu, gdy 18 września br. amerykańska  Federalna Agencja Ochrony Środowiska (EPA) poinformowała opinię publiczną, że w 482 tysiącach samochodów osobowych z silnikiem diesla, które zostały wyprodukowane na rynek USA, zainstalowano nielegalne oprogramowanie, mające fałszować wyniki testów na emisję spalin. Innymi słowy podczas testów program się uaktywniał i przełączał silnik na tryb oszczędny, dzięki czemu emitował ilość spali dopuszczalną w normach amerykańskich. W warunkach drogowych samochody pracowały już w normalnym trybie i jak się okazało truły przy tym środowisko, wypuszczając aż 40 razy więcej tlenku azotu, niż jest to określone w normie. Pierwszy raport w tej sprawie dotyczył jedynie pół miliona samochodów marki Volkswagen, które miały zamontowane czterocylindrowe silniki diesla oznaczone symbolem EA 189. Problem obejmował takie modele jak: Jetta, Beetle, Golf, Passat i także Audi A3. Niedługo potem pojawiły się głosy, że przecież samochody z tymi silnikami były sprzedawane także w innych krajach na całym świecie i oszukanych kierowców należy także szukać wśród właścicieli Seatów, Audi i Skód. Słowo „oszustwo” ma tu swoje uzasadnienie, gdyż zafałszowanie poziomu emisji spalin można uznać jako sprzedaż towaru niezgodnego z umową i na tej podstawie koncern może liczyć się z żądaniem odszkodowań od wprowadzonych w błąd kierowców. Volkswagen z pewnością otrzyma także  karę finansową od  amerykańskiej EPA, która już jest szacowana na około 18 miliardów dolarów. Do tego trzeba doliczyć koszty modyfikacji aut oraz koszty procesów sądowych, a także utratę wiarygodności na długie lata.

 

O Autorze

Powiązane artykuły