Rajd Dakar 2015 – wielki sukces w cieniu tragedii

Kolejny Rajd Dakar za nami, a wraz z nim mieszane uczucia. Z jednej strony wielki sukces Rafała Sonika oraz świetny wynik Krzysztofa Hołowczyca, z drugiej zaś tragiczna śmierć Michała Hernika i spalone auto Adama Małysza. Czy radość z sukcesu wynagradza wielką stratę? Czy śmierć polskiego motocyklisty była warta udziału w tym skrajnie trudnym rajdzie? Odpowiedzi na te pytania być może znajdziemy za jakiś czas, gdy emocje opadną, tymczasem przypomnijmy sobie najważniejsze zdarzenia z tegorocznego rajdu.

 Śmierć polskiego motocyklisty – Michała Hernika

Zaczniemy od najgorszej informacji z tegorocznego Rajdu Dakar. Na 3. etapie śmierć poniósł polski motocyklista – Michał Hernik. Na początku informacje na temat przyczyny zgonu były dość rozbieżne, ale z biegiem czasu wszystko się krystalizowało. Teraz wiemy, że 39-letni kierowca zmarł z wycieńczenia na trasie odcinka specjalnego, zaledwie 14 kilometrów od mety etapu. Wiadomo, że przyczyną śmierci nie był ani wypadek, ani inne zdarzenie, które mogłoby doprowadzić do tragicznego w skutkach urazu. Świadkowie, którzy znaleźli Polaka twierdzą, że leżał on niedaleko motocykla, nie miał żadnych ran, choć wątpliwości wzbudzał zdjęty kask. Lekarze potwierdzili zgon z przegrzania i wycieńczenia organizmu. Sugerowali również, że Michał Hernik mógł się zatrzymać i zsiąść z motoru by odpocząć i ochłodzić się w cieniu.

Ciężko komentować tak wielką stratę. To kolejny dowód na to, że Rajd Dakar to naprawdę niesamowicie trudne zadanie zarówno dla maszyny, jak i dla człowieka. Czasami nawet długie przygotowania nie są w stanie uodpornić organizm na tak skrajnie ciężki wyczyn.

 Płonące buggy Adama Małysza

Adam Małysz mimo świetnego występu w zeszłorocznym Dakarze, tegorocznej edycji nie zaliczy do udanych. Na drugim etapie rajdu jego buggy stanęło w płomieniach. Zdaniem Adama, na końcówce odcinka specjalnego, gdy dojeżdżali już do mety w okolicach 20 miejsca, z tylu doszło do wybuchu. Początkowo załoga myślała, że wystrzeliła opona, ale po zatrzymaniu się pilot zauważył płomienie i natychmiast poinformował o tym Małysza. Niestety zamontowany na pokładzie system gaśniczy nie pomógł i po kilku minutach auto doszczętnie spłonęło. Oczywiście był to koniec przygody na tegorocznym rajdzie. Czy Adam Małysz wystartuje za rok? Wydaje się, że tak, ale jest jeszcze za wcześnie, aby o tym mówić. Co więcej, polski kierowca dość dobitnie wypowiadał się o organizatorach, którzy w żaden sposób nie pomogli i zostawili załogę bez żadnego wsparcia.

 Świetny wynik „Hołka” – podium na Dakarze!

Po wielu latach starań, drobnych sukcesów i niepowodzeń, Krzysztof Hołowczyc wreszcie stanął na podium. CO prawda na jego najniższym stopniu, ale to i tak historyczny sukces i wynagrodzenie wszystkich wyrzeczeń. 52-letni mieszkaniec Olsztyna przyznał na mecie, że spełniło się jego największe marzenie. Jak powiedział na mecie rajdu: „Trudno nawet znaleźć mi odpowiednie słowa, żeby wyrazić ogromną radość. Zrealizowałem swoje wielkie sportowe marzenie stając na podium rajdu Dakar. Kosztowało mnie to dziesięć lat ciężkiej pracy, wielu wyrzeczeń i zupełnego poświęcenia się pasji. Gdy pierwszy raz w 2005 roku dojechałem zupełnie wycieńczony do mety w senegalskim Dakarze na 60. miejscu byłem pewny, że więcej tam nie wrócę, że to nie dla mnie.” Na szczęście zmienił zdanie!

 Rafał Sonik – pierwsza wygrana Polaka

Co prawda już w 2012 roku na najwyższym stopniu podium mieliśmy Darka Rodewalda, ale wtedy Polak startował w holenderskiej ekipie. Dopiero teraz możemy cieszyć się z samodzielnego, polskiego sukcesu. Czy jesteśmy zaskoczeni? Prawdę mówiąc nie, gdyż Rafał Sonik już od wielu lat jest w czołówce quadowców i na swoim koncie ma już miejsca na podium – 2 i 3. W tym roku jednak ambicje były najwyższe – tylko zwycięstwo!

Największym rywalem Polaka był Chillijczyk Ignacio Casale, który zmieniał się z Sonikiem na pierwszym miejscu praktycznie przez cały czas. Przełom miał miejsce na 10. etapie – rywal Polaka musiał się wycofać z powodu awarii quada. Nad pozostałymi zawodnikami Sonik miał blisko 3-godzinną przewagę i było jasne, że do końcowego zwycięstwa wystarczy tylko dojechać do mety. I tak się stało! Rafał jechał spokojnie, rozsądnie i bez zbędnego ryzyka, które mogłoby doprowadzić do uszkodzenia sprzętu lub co gorsza, groźnego wypadku. Efektem takiej jazdy było dojechanie do mety na najwyższym stopniu podium.

O Autorze

Powiązane artykuły