GPS – przyjaciel czy pułapka?Flickr.com Creative Commons

Mówi się, że wszystko jest dla ludzi pod warunkiem, że stosuje się to z głową. Tak się składa, że tyczy się to zarówno jedzenia, napojów wyskokowych, jak również nowinek technologicznych, które mają pomagać w codziennym życiu. I tu pojawia się słowo klucz – POMAGAĆ.

Powtórzmy – P O M A G A Ć! Nie WYRĘCZAĆ, ale tego niestety nie wszyscy są świadomi i powierzają maszynom i urządzeniom elektronicznym całe swoje życie. Prosty przykład. Nastawiamy budzik w smartfonie na 6:00, bo trzeba wstać do pracy, a tam niesamowicie ważna prezentacja, od której zależy praktycznie być albo nie być firmy. Bateria w smartfonie się rozładowuje, smartfon się psuje lub cokolwiek innego i budzik nie dzwoni… Budzimy się o 9, gdy jest już za późno. Pójście do pracy w sumie nie ma sensu, bo firma nie istnieje, więc parzymy kawę, siadamy do komputera i przeglądamy nowe oferty prac,  ale… zepsuła się karta sieciowa.

4787356194_8a816c5f1a_bOpowieść jak z czarnej komedii, ale niektórzy są tak zapatrzeni w nowinki techniczne, że pójdą za nimi wszędzie. Również w bagno, do rowu lub, co gorsze, prosto do oceanu. O co chodzi? Każdy doskonale zna przypadki (albo i nie?), gdy kierowcy skupieniu na wskazaniach nieaktualnej mapy w nawigacji samochodowej nie patrząc nawet na drogę parkują auto na budynku lub wpadają do wspomnianego oceanu. Zdarza się, że niektórzy włączając nawigację jednocześnie wyłączają rozsądek, myślenie… w sumie cały mózg. Przykład. Pewne małżeństwo ze Szwecji chciało odwiedzić Capri, czyli bardzo urokliwą wyspę leżącą w Zatoce Neapolitańskiej. Po ustawieniu nawigacji i trafieniu do celu po jakimś czasie domyślili się, że nie są w tym Capri, o które im chodziło. Trafili bowiem do miasta o tej samej nazwie, jednak położonego na północy Włoch. Ogromną oszczędność w gospodarowaniu rozsądkiem obojga ludzi potwierdza fakt, że po dotarciu do „celu” żadne z nich nie było zdziwione, że po drodze nie musiało korzystać z żadnego mostu ani promu itp. Przypomnijmy, prawdziwym celem była WYSPA. Jeden przykład to za mało?

Trzech turystów wybrało się na wycieczkę do Brazylii. Oczywiście ich głównym przewodnikiem była nawigacja GPS, która niestety nie ma rozsądku i umiejętności zdrowego, jasnego myślenia. W końcu to maszyna. Niestety turyści też nie mieli umiejętności myślenia, gdyż zgodnie ze wskazaniami nawigacji zapuścili się w najniebezpieczniejsze rejony Rio de Janeiro. Zgodnie ze wskazaniami zjechali z głównej drogi i wybrali skróty, które prowadziły do slumsów, gdzie zaczęto do nich strzelać. Nie skończyło się to happy endem, gdyż jeden z turystów, 24-letni Trygve Killingtveit został postrzelony w ramię najprawdopodobniej przez handlarzy narkotykami. Oczywiście nie brakuje również polskich przykładów. Pewnego razu kierowca samochodu marki Mercedes Sprinter, kierując się nawigacją GPS całkowicie zlekceważył coś, co jest naszym zdaniem zdecydowanie ważniejsze – znaki drogowe. A te mówiły o tym, że odcinek drogi na który wjechał jest zamknięty. Efekt? Kierowca wjechał wprost do sztucznego jeziora. Na szczęście tym razem ucierpiał tylko samochód – wszystkim pasażerom udało się opuścić pojazd i wspiąć na dach samochodu.

Te przykłady obrazują, jak wielkim zaufaniem kierowcy obdarzają między innymi GPS, ale nie tylko. Spotkałem się z pewną historią, która opisuje kierowcę, który twierdził, że może jeździć szybko, bo ma nowoczesny samochód z wieloma systemami bezpieczeństwa i na pewno nic mu się nie stanie. Niestety po jakimś czasie dowiedziałem się, że ów kierowca stracił życie w wypadku samochodowym – jego auto wypadło z drogi pędząc 160 km/h. Gdzie były wtedy wszystkie systemy? GPS to nie system bezpieczeństwa, ale przy nieumiejętnym stosowaniu może być po prostu niebezpieczny! Te wszystkie systemy, również GPS mają POMAGAĆ kierowcy, który i tak musi zachować czujność. Nic nie wyręczy żywej i myślącej osoby za kierownicą. Przynajmniej na razie…

O Autorze

Powiązane artykuły