Gdy absurd goni absurd, czyli co nas denerwuje na polskich drogachfot. Dariusz Sieczkowski/CC/flickr.com

Mówi się, że Polacy uwielbiają narzekać. I choć czasem rzeczywiście mamy tendencje do „szukania dziury w całym”, nierzadko do narzekania mamy pełne prawo. Choćby wtedy, gdy poruszamy się naszymi drogami. O polskich drogach można powiedzieć wiele, ale na pewno nie to, że są wzorem do naśladowania. Nie chodzi tu jednak wyłącznie o nawierzchnię krajowych traktów, której jakość pozostawia wiele do życzenia. Chodzi tu również o takie sytuacje i takie rozwiązania, które bezsprzecznie zasługują na miano drogowych absurdów. Oto kilka z nich.

Po pierwsze – znaki

To tak naprawdę temat rzeka, bo wymienienie wszystkich przypadków niewłaściwego (lub wręcz głupiego) oznakowania jest po prostu niemożliwe. Raz znaków jest za mało, przez co kierowca jest niedoinformowany. Innym razem jest ich za dużo, co powoduje, iż nie jesteśmy w stanie ich odczytać. Najbardziej szokujące są jednak sytuacje, gdy ustawione obok siebie znaki wzajemnie się wykluczają. Takie przypadki naprawdę się zdarzają!

Po drugie – ograniczenia prędkości

Wyobraźcie sobie, że pokonujecie drogę wśród pól i lasów, a nagle – bez faktycznego powodu – pojawia się znak „Teren zabudowany”. Wyobraźcie też sobie, że jedziecie przez miasto równą jak stół, kilkupasmową arterią, ale nie możecie skorzystać z jej potencjału, bo obowiązuje Was standardowa „pięćdziesiątka”. A teraz uświadomcie sobie, że w naszym kraju takie traktowanie dopuszczalnej prędkości to nic niezwykłego.

Po trzecie – korki

Wszyscy doskonale pamiętamy, jak podczas ostatnich wakacji wyglądały bramki na autostradach. Wielu z nas zna również skrzyżowania, które są bez przerwy zatłoczone. W efekcie każdemu polskiemu kierowcy słowo „korek” jest nieobce. Powodem zatorów jest zwykle fatalna organizacja ruchu, która na dobrą sprawę mogłaby nosić nazwę dezorganizacji ruchu.

Po czwarte – brak obwodnic

22 lata – dokładnie tyle Augustów czekał na upragnioną obwodnicę, którą planowano od 1992 roku, a którą oddano do użytku niecały miesiąc temu. Wśród ludzi, którzy protestowali przeciw ciężarówkom pędzącym przez Augustów, doszło nawet do zmiany pokoleń. Niestety, wiele polskich miejscowości nadal czeka na drogi, które pozwolą mieszkańcom spać spokojnie.

Po piąte – remonty

Kiedy drogowcy szykują się do wyremontowania drogi, ich użytkowników ogarnia radość. Kiedy jednak przebudowa się rozpoczyna, często zaczynają się też problemy – a to objazd drogi jest zorganizowany nieprawidłowo, a to praca idzie ślamazarnie, a to inwestor wycofuje się ze swoich zobowiązań. Ciekawostką jest z kolei fakt, że przed wyborami samorządowymi budowy wykonywane są w tempie iście ponaddźwiękowym.

Po szóste – niepotrzebne inwestycje

Być może się nie znamy, być może w tym przypadku punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, ale jesteśmy szczerze zdziwieni niektórymi działaniami, jakie pojawiają się w obrębie inwestycji w polską siatkę drogową. Przykład to ekrany akustyczne przy drogach szybkiego ruchu ustawiane nie tylko tam, gdzie mieszkają ludzie, ale również tam, gdzie na horyzoncie widać jedynie uprawy rolne.

A co Wy dodalibyście do tej listy?

O Autorze

Powiązane artykuły