26-letnia podróż po 177 krajach dobiegła końca!Fot. DW.de

Tytuł brzmi dość niewiarygodnie, ale nie ma w nim nawet grama przesady. Ba! Nie mówi o wszystkich faktach, które są równie zdumiewające. Dla wielu osób dwutygodniowa wycieczka po kilku krajach jest wyczerpująca, ale nie dla Gunthera Holtorfa, który mimo podeszłego wieku dokonał rzeczy wręcz niemożliwej.

Odwlekam ujawnienie całej historii, ale w sumie można ją ująć w kilku punktach:

1. 26 lat w podróży.

2. Wizyta w 177 krajach.

3. Przejechane 884 tysiące kilometrów.

4. Wiek podróżnika – 76 lat.

Fot. DW.de

Fot. DW.de

Na dobrą sprawę na tym mógłbym zakończyć całą historię, gdyż jestem pewny, że każdy, kto to przeczytał jest co najmniej zdziwiony. Zacznijmy jednak od początku, podczas gdy mieszkaniec Berlina odpoczywa w swoim domu po wycieczce życia, którą przejechał JEDNYM samochodem – Mercedesem Klasy G bez żadnego remontu, zaś najwierniejszymi towarzyszami były dwa aparaty marki Leica.

Cała przygoda rozpoczęła się tuż po zburzeniu Muru Berlińskiego w 1989 roku i w sumie nikt nie przewidywał, że wszystko potrwa aż 26 lat. Początkowo miała to być 18-miesięczną podróż po Afryce wraz z nowo poślubioną, czwartą już wtedy, żoną Christine. Jak widać, podróż „odrobinę” się przedłużyła i jednocześnie przeobraziła w zwiedzanie całego świata. W sumie Holtorf podróżował po 177 krajach przez 26 lat przejeżdżając tym samym 884 tys. kilometrów. Trudno sobie wyobrazić taki przebieg, więc dla porównania dodajmy, że pan Gunther Holtorf mógłby okrążyć ziemię 22 razy!

Mieszkaniec Berlina w swoją podróż zabrał niezawodnego Mercedesa Klasy G, który swoją drogą nawet dziś wygląda wspaniale i niewiele różni się od najnowszej wersji. Niemiecka terenówka była dla podróżnika domem, restauracją, sypialnią i środkiem podróży jednocześnie. Co ciekawe, ani razu Otto – taką nazwę nosi samochód – nie miał zmienianego silnika. Co więcej, nie było nawet poważnych awarii. Do najważniejszych napraw można zaliczyć wymianę klimatyzacji, łożysk oraz… kluczyków, które zagubiły się w Arabii Saudyjskiej.

Szczerze mówiąc, trochę zazdroszczę Guntherowi Holtorfowi, który mógł po prostu uciec na ćwierć wieku odcinając się od codziennego zgiełku, pogoni za sukcesem oraz wszechobecnej, denerwującej niekiedy elektroniki. Żadnych smartfonów, komputerów, kont na Facebooku, rachunków w banku, kredytów, rachunków itp. Można powiedzieć, że niemiecki podróżnik podróżował w czasie i wrócił z przeszłości, gdyż swoją podróż zaczął jeszcze przed erą rozkwitu elektroniki i technologii. W czasie 26 lat nie ugiął się przed żadną modą i wrócił do Berlina w takim stanie, jakby z niego wyjechał kilka tygodni temu. Co prawda świat, otoczenie, moda i stereotypy uległy zmianie, ale zarówno Mercedes Klasy G, jak i Gunther Holtorf pozostali niezmienni.

O Autorze

Powiązane artykuły