Rząd walczy z nietrzeźwymi kierowcamiFot. mari_1008/CC/flickr

Nietrzeźwi kierowcy to w ostatnich miesiącach prawdziwa plaga na polskich drogach. Oprócz szaleńców, którzy traktują miejskie ulice jak tory wyścigowy, największym zagrożeniem na drogach są ci, którzy będąc po spożyciu wsiadają za kółko i próbują dojechać do celu, czasami, mówiąc kolokwialnie, po trupach. Być może wkrótce, po zmianie prawa, zastanowią się ponownie, zanim zasiądą za kierownicę na podwójnym gazie.

Nie pochwalamy niektórych metod walki z piratami drogowymi, gdyż w większości przypadków skupiają się one na atakowaniu portfeli zwykłych kierowców. Przykładem może być karanie za przekroczenie dopuszczalnej prędkości o 1 km/h. Jednak jeśli nasz rząd chce wprowadzić surowe kary dla pijanych kierowców lub tych, którzy miasto traktują jak tor wyścigowy albo plac zabaw, dopingujemy z całych sił. Jeśli kierowca przekroczy prędkość o 5 km/h to zwykła nieuwaga, którą trudno potraktować jako śmiertelne zagrożenie dla innych użytkowników dróg.

Być może już wkrótce co nieco się zmieni, gdyż rząd zaakceptował propozycje resortów sprawiedliwości i spraw wewnętrznych dotyczącymi walki z pijanymi kierowcami. W głównej mierze chodzi o stosowanie skutecznych kar oraz przymus instalowania blokad alkoholowych w autach osób skazanych za jazdę po pijanemu. To drugie rozwiązanie od samego początku wydaje się nam nieco dyskusyjne – wszystkie systemy można oszukać lub nieumyślnie zmylić.

Według projektu, jeśli sprawca w czasie popełnienia przestępstwa przeciwko bezpieczeństwu w komunikacji był nietrzeźwy, pod wpływem środka odurzającego lub zbiegł z miejsca zdarzenia, sąd orzeknie zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów lub pojazdów określonego rodzaju na okres od 3 do nawet 15 lat. Jeśli kierowca popełni ponownie ten sam czyn (tzw. recydywa), sąd orzeknie dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów. Odstąpienie od wymierzenia takiej kary następowałoby tylko w szczególnych okolicznościach. Co więcej, sąd oprócz kar orzekałby również od sprawców nawiązki i świadczeń pieniężnych na rzecz poszkodowanych. Ja uważam również, że oprócz tego powinno się rekwirować narzędzie popełnienia przestępstwa, czyli samochód. Bez znaczenia, czy jest to własność pijanego kierowcy, czy też członka rodziny, znajomego itp. Osoba, która udostępnia auto osobie pijanej powinna być tak samo odpowiedzialna za popełnione przez nią czyny. Karą byłaby utrata auta, a to dość dotkliwe. W takim przypadku każdy, mając w perspektywie ryzyko utraty drogiego auta, z pewnością zastanowiłby się kilka razy przed popełnieniem takiej głupoty, jak kierowanie pod wpływem alkoholu.

Do tej pory dla niektórych utrata prawa jazdy nie była większym problemem – zdarzały się przypadki ujęcia pijanych kierowców bez uprawnień. Jeśli powyższe zmiany wejdą w życie, wraz z nimi pojawi się zasada nowego typu czynu zabronionego, polegającego na prowadzeniu pojazdów mechanicznych bez wymaganych uprawnień – za taki wyczyn groziłoby do dwóch lat więzienia.

Naszym zdaniem wszelkie próby walki z pijanymi kierowcami są dobre, o ile nie godzą w rozsądnych i dobrych kierowców. Każda kara – utrata prawa jazdy, wysokie kary pieniężne, ograniczenia wolności, rekwirowanie aut itp. – jest dobra, jeśli przyniesie skutek. Bez względu na jej surowość. Nie ma wytłumaczenia dla kogoś, kto wsiada za kierownicę po spożyciu alkoholu.

O Autorze

Powiązane artykuły

  • Kamil

    Z tym zabieraniem samochodów, nawet jak jest to auto nie samego zainteresowanego to lekka przesada.