Mandat za przekroczenie prędkości nawet o 1 km/h!Fot. epsos.de/CC/flickr

Wszyscy doskonale wiemy, że nasz rząd walczy jak lew o bezpieczeństwo na drogach wymyślając co rusz nowe przepisy. Efektem tego są fotoradary pojawiające się jak grzyby po deszczu, nie zawsze w sensownych miejscach, niezliczone patrole i ograniczenia prędkości tam, gdzie droga jest równa jak stół, a w okolicy nie ma żywej duszy. Być może ta uszczypliwość jest nieco przesadna, bo bezpieczeństwo na drogach jest bardzo ważne, ale czemu walka o nie musi być tak bezsensowna? Potwierdzeniem tego są kolejne projekty oraz plany związane z przekraczaniem prędkości.

Jak doskonale wiemy, obecnie obowiązujące przepisy niejako dopuszczają jazdę z prędkością do 10 km/h więcej niż przewiduje lokalne ograniczenie. W praktyce oznacza to, że jeśli w mieście obowiązuje ograniczenie do 50 km/h, kierowca może jechać 55, 57 czy też 59 km/h – ot margines błędu kierowcy, prędkościomierza itp. Czasami wystarczy chwila nieuwagi lub skupienie się na otoczeniu, co zresztą jest zrozumiałe, aby prędkościomierz na chwilę przeskoczył o kilka kresek poza 50 km/h. Zresztą sztywne wpatrywanie się we wskazania, aby cały czas utrzymywać dopuszczalną prędkość może spowodować zagrożenie, gdyż kierowca nie będzie w stanie obserwować drogi. Niestety innego zdania są włodarze naszego kraju.

Otóż niedawno posłowie doszli do wniosku, że przepis tolerujący przekroczenie prędkości do 10 km/h jest zły. Początkowo powstał po to, aby właśnie kierowca skupił się na drodze, a nie na prędkościomierzu, ale teraz nagle zaczął przeszkadzać i „sprawia, że kierowcy chcą jeździć jeszcze szybciej bez ponoszenia konsekwencji”. Posłowie uważają, że kierowcy nadużywają tej tolerancji, w związku z czym trzeba im odebrać ten przywilej. Reasumując, ministerstwo chce całkowicie zlikwidować możliwość bezkarnego przekraczania prędkości, co oznacza, że już niedługo kierowcy, którzy przekroczą prędkość o choćby 1 km/h będą mogli otrzymać mandat. Po co obserwować drogę, skupiać się na otoczeniu, śledzić zachowania pieszych i rowerzystów na drodze – trzeba bacznie obserwować prędkościomierz!

Taki przepis podoba się również policji, która uważa, że dodatkowe 10 km/h bardzo mocno wpływa na drogę hamowania auta. To oczywiście prawda i nie należy tego podważać, ale jesteśmy bardzo ciekawi, jak wypadłyby testy porównawcze reakcji i hamowania, w których jeden kierowca skupiony jest na utrzymaniu prędkości, drugi zaś jedzie o 10 km/h szybciej, ale koncentruje się tylko na drodze. Podejrzewamy, że spóźniony czas reakcji wolniejszego kierowcy wpłynąłby bardziej na drogę hamowania, w stosunku do kierowcy szybszego, ale skupionego na drodze.

Rzecz jasna to tylko wróżby, ale nowe przepisy mogą wpłynąć nie tylko na bezpieczeństwo oraz poziom frustracji kierowców, ale również na działanie drogówki, która będzie musiała zajmować się sporą ilością kierowców, którzy przekroczą dopuszczalną prędkość, zamiast skupić się na prawdziwych piratach drogowych. Policjanci będą karać rzesze kierowców, którzy przekroczyli prędkość o 1, 2 lub 5 km/h, a będzie ich zapewne mnóstwo, zamiast zająć się tymi, którzy w mieście beztrosko mkną 100-120 km/h i więcej. Co więcej, policjanci obiecują, że w zdecydowanej większości przypadków nie będą wystawiać mandatów za jazdę zbyt szybką o 2-3 km/h, zamiast tego będą stosować pouczenia. Pytanie nasuwa się samo: PO CO?

Kolejna wątpliwość dotyczy fotoradarów, które obecnie automatycznie dokumentują przekroczenia prędkości powyżej 10 km/h. Czy one również zostaną przestawione na tolerancję od 1 km/h? Wyobrażacie sobie lawinę listów z mandatami i pouczeniami? Przecież ich wartość przekroczy wpływy z mandatów! Co więcej, już teraz ich ilość jest tak ogromna, zaś ściągalność mandatów tak słaba, że w większości przypadków margines tolerancji fotoradarów przestawiony jest na 20 km/h. Jeśli nowe przepisy wejdą w życie czeka nas chaos na drogach, gdyż kierowcy nie są przyzwyczajeni do takiego pilnowania prędkości. Nie dość, że liczniki w samochodach nie są w pełni dokładne, to na dodatek wystarczy wjechać w niewielką dziurę lub nierówność, aby samochód na chwilę dosłownie przyspieszył. A wtedy…mandat gwarantowany.

O Autorze

Powiązane artykuły

  • Kamil

    Paranoja! po prostu w głowach się nie mieści co oni wymyślają. Przekroczę prędkość o 5km/h i zatrzymają mnie tylko po to, żeby dać pouczenie! Co to za strata czasu!?