Hyundai Genesis – zazdrość to nie grzech?Fot. Mat. prasowe/Hyundai

Od czasu do czasu premiery nowych modeli wzbudzają mieszane uczucia. Z jednej strony jesteśmy zachwyceni nowością – stylistyka nam odpowiada, rozwiązania techniczne również, nawet cena na innych rynkach jest zaskakująco korzystna, ale… No właśnie. Na polskim rynku takiego auta nie było, nie ma i nie wiadomo, czy i kiedy będzie. Podobnie było z Hyundaiem Genesis, który zadebiutował już jakiś czas temu, ale dopiero od niedawna na oficjalnej stronie producenta znajduje się informacja na temat tego modelu. Skoro perspektywa jest optymistyczna, poznajmy bliżej topową limuzynę z Korei.

Oczywiście mamy do czynienia z topową limuzyną, której ambicją jest konkurowanie z takimi tuzami rynku, jak BMW serii 7, Mercedes Klasy E czy też Audi A8. Jeśli ktoś woli jednak łatwiej osiągalne modele, niech zajrzy do oferty GOLEMO, a z pewnością znajdzie coś za rozsądną cenę. Jeśli mimo to ktoś jest zaintrygowany tym autem, powinien poznać je bliżej.

Co ciekawe, to już druga generacja tego auta, które tym razem zostało stworzone w myśl strategii stylistycznej Fluidic Sculpture 2.0. Już na pierwszy rzut oka widać, że mamy do czynienia z ogromną i bardzo muskularną limuzyną o zwartych kształtach, krótkich zwisach i niezliczonej liczbie stylistycznych smaczków i dodatków. Linia boczna jest bardzo harmonijna i nie brakuje w niej ciekawych przetłoczeń, choć na próżno szukać przesady – wszystko jest stonowane i ze smakiem. Jeśli chcemy doszukiwać się podobieństw, Hyundaiowi Genesis najbliżej jest do BMW, mamy nieco nawiązań do Lexusa i, co ciekawe, do Astona Martina. Czy to źle? Raczej nie, bo czy można obwiniać mężczyznę za to, że jest podobny do George’a Clooneya i Brada Pitta?

We wnętrzu na kierowcę czeka połacie skóry i najlepszych materiałów, więc na ten temat nie ma sensu się rozpisywać. Stylistyka? Znów pełna elegancja i komfort widoczny gołym okiem. Ciekawie wyglądają asymetryczne kratki nawiewów w środkowej części deski rozdzielczej, które umieszczono po dwóch stronach dużego ekranu systemu infomedialnego. Miejsca we wnętrzu z pewnością nie zabraknie, gdyż cały model mierzy aż 4990 mm długości oraz 1890 mm szerokości – wysokość to 1480 mm natomiast rozstaw osi to imponujące 3010 mm.

Fot. Mat. prasowe/Hyundai

Fot. Mat. prasowe/Hyundai

Fot. Mat. prasowe/Hyundai

Fot. Mat. prasowe/Hyundai

Zanim przejdziemy do silników warto wspomnieć o napędzie, który standardowo kierowany jest na tylną oś, choć w opcji znajdziemy nowy system napędu na cztery koła HTRAC. Jeśli chodzi o silniki, w ofercie znajdziemy między innymi jednostkę 3.0 V6 o mocy 257 KM z momentem obrotowym rzędu 303 Nm. Oprócz tego możemy wybrać silnik 3.3 V6 o mocy 282 KM z momentem obrotowym 347 Nm, jak również 3.8 V6 o mocy 315 KM i momencie obrotowym 397 Nm. Jeśli ktoś oczekuje większej dawki emocji i szybszej jazdy powinien zwrócić uwagę na 5-litrowy silnik V8 generujący imponujące 425 KM oraz moment obrotowy na poziomie 519 Nm. Wszystkie silniki będą łączone z 8-biegową przekładnią automatyczną. Osiągi? Najmocniejszy silnik zaoferuje przyspieszenie od 0 do 100 km/h w czasie 5,4 sekundy oraz prędkość maksymalną 240 km/h. Wystarczająco. Zresztą nie osiągi są tu priorytetem.

hyundai_genesis_gallery_image_02

Fot. Mat. prasowe/Hyundai

Zapewne większość z Czytelników zastanawia się, jak to auto poradzi sobie na rynku? Odpowiedź może być dość surowa: Przeciętnie. Nie okłamujmy się, na świecie – nie tylko w Polsce – panuje magia znaczka. Hyundai Genesis musiałby być o wiele tańszy, a przy tym nie gorszy od niemieckiej i japońskiej konkurencji. Oczywiście stylistyka jest piękna, wyposażenie z pewnością wspaniałe, komfort również, ale walka z Audi, BMW, Mercedesem czy Lexusem może być niezwykle trudna. Mimo to życzę Hyundaiowi Genesis sukcesów, bo prawda jest taka, że… niesamowicie mi się podoba!

O Autorze

Powiązane artykuły

  • Łukasz

    Postarali się! Przepiękne auto!