Mercedes-Benz S63 AMG Coupe – lżejszy i mocniejszy od poprzednika

Prostując tytuł, Mercedes-Benz S63 AMG Coupe tak naprawdę nie miał bezpośredniego poprzednika, choć za takiego uważa się model CL 63 AMG. Oczywiście oprócz większej mocy oraz niższej wagi nowe dzieło producenta ze Stuttgartu charakteryzuje się naprawdę mnóstwem nowości, innowacji i ciekawych pomysłów. O wszystkich z pewnością nie napiszemy, ale postaramy się wybrać najciekawsze z nich. Przejdźmy zatem do sedna.

Fot. Mat. prasowe/Mercedes

Fot. Mat. prasowe/Mercedes

Mercedes Klasy S Coupe został zaprezentowany na początku marca na 84. Salonie Samochodowym w Genewie, wzbudzając zachwyt obserwatorów, choć nie obyło się bez kręcenia nosem sceptyków. Jedno jest pewne – wariant Coupe flagowej limuzyny naprawdę imponuje. Co więcej, aby podsycić napięcie i wrażenie, inżynierowie z Mercedesa dość szybko pokazali topowy wariant tego modelu (choć nie do końca, ciągle czekamy na S 65 AMG), który jest mocny, piękny i kosmicznie komfortowy.

Potężna moc w stylowej formie

Fot. Mat. prasowe/Mercedes

Fot. Mat. prasowe/Mercedes

Jak przystało na poziom auta, wersja AMG nie charakteryzuje się szaleństwem i tuningowym blichtrem. Wszystko jest stonowane, eleganckie i jedynie podkreślone sportową nutą. Mamy nieco bardziej agresywne zderzaki, listwy progowe, większe wloty powietrza oraz cztery końcówki układu wydechowego. Nieodzowne są naturalnie duże 19-calowe felgi aluminiowe, zaś zwieńczeniem całości jest lakierowany na czarno dyfuzor. I to na dobrą sprawę koniec rewolucji stylistycznej. To co najważniejsze, kryje się we wnętrzu, i nie chodzi tu tylko o jednostkę napędową.

Niezwykle potężne serce

Fot. Mat. prasowe/Mercedes

Fot. Mat. prasowe/Mercedes

Sercem i duszą Mercedesa S 63 AMG Coupe jest podwójnie doładowana jednostka V8 o pojemności 5,5 litra i mocy 580 KM z potężnym momentem obrotowym na poziomie 900 Nm. W porównaniu do niepisanego poprzednika, czyli CL 63 AMG, moc wzrosła o ponad 40 KM, moment obrotowy zaś o okrągłe 100 Nm. Postęp jest więc bardzo wyraźny. W parze z wyższą mocą idzie niższa o 65 kilogramów waga. Nie jest to wiele, ale wystarczy, aby auto było szybsze, lepiej się prowadziło i było bardziej żwawe. A jak to się przekłada na osiągi? Aż trudno sobie wyobrazić, że tak duże coupe jest w stanie przyspieszyć od 0 do 100 km/h w czasie 4,3 sekundy. Prędkość maksymalna została zredukowana elektronicznie do 250 km/h, ale wydaje się, że po zdjęciu kagańca granica 300 km/h zapewne zostałaby pokonana.

Jeśli zdecydujemy się na napęd 4Matic, przyspieszenie do „setki” skróci się do 3,9 sekundy. Napęd przekazywany jest na koła za pośrednictwem 7-biegowej skrzyni z trzema trybami jazdy: C (Controlled Efficiency), S (Sport) oraz M (Manual). Jeśli już jesteśmy przy aspektach technicznych, warto wspomnieć o takich systemach jak Airmatic oraz Magic Body Control. Ciekawostką jest również innowacyjny system umożliwiający… przechylanie się auta na zakrętach. Nie jest to jednak przechylanie na zewnątrz zakrętu, tylko odwrotnie. Producent tłumaczy, że takie rozwiązanie pozwala zredukować siły działające na kierowcę i pasażera poprawiający tym samym komfort jazdy oraz stabilność auta. Mercedes S 63 AMG Coupe przechyla się niczym motocykl w zakresie 0-2,5 stopnia przy prędkości od 30 do 180 km/h.

Czy można chcieć czegoś więcej?

Fot. Mat. prasowe/Mercedes

Fot. Mat. prasowe/Mercedes

Jeśli komuś wersja standardowa nie pasuje, za dodatkową opłatą może wyposażyć auto w ceramiczno-kompozytowe hamulce, jak również jeszcze większe, 20-calowe felgi aluminiowe. We wnętrzu mogą również wylądować sportowe fotele, tapicerka ze skóry Nappa, spłaszczona na dnie kierownica… ale czy ktoś ma jakiekolwiek wątpliwości odnośnie wyposażenia w tym aucie? Nie okłamujmy się. Ktoś, kto płaci kosmiczną kwotę za ten samochód, oczekuje równie kosmicznego komfortu i traktowania. I dokładnie to dostaje.

Mercedes S 63 AMG Coupe to mimo wszystko rewolucyjny samochód naszpikowany najnowocześniejszymi rozwiązaniami i innowacjami. Znów jesteśmy świadkami debiutu kilku rozwiązań w Klasie S i już możemy odliczać lata, gdy te nowinki pojawią się w samochodach „przyziemnych”. Do tego czasu jednak możemy zachwycać się tym modelem. A naprawdę jest czym.

O Autorze

Powiązane artykuły