Ford Figo, Tata ZEST, Hyundai Xcent – miniaturki z Bollywood’uFot. mat. prasowe/Tata

Wszyscy doskonale wiemy, jakie auta królują w Japonii. Nie są to modele sportowe, limuzyny, kombi, ale niezwykle charakterystyczne, nieco śmieszne i bardzo praktyczne kei cary. To idealne rozwiązanie do miasta – bardzo kompaktowe rozmiary, ekonomiczne, choć żwawe silniki oraz dość bogate wyposażenie. Taki gust i potrzeby mają Japończycy. A jak jest w… Indiach?

W sumie dość podobnie, choć tu potrzebują nieco większej przestrzeni, podstawowego wyposażenia oraz większej, choć nadal bardzo oszczędnej jednostki napędowej. Brzmi jak idealny przepis na auto dla Polaka zarabiającego przysłowiową „średnią krajową”? Czemu nie?! Co prawda każdy w marzeniach prowadzi dużą limuzynę lub mocne sportowe auto, ale po powrocie na ziemię trzeba wsiąść w auto i jakoś dojechać do pracy. A w takich zadaniach idealnie spiszą się trzy propozycje, które już wkrótce trafią na rynek w Indiach. Swoją drogą szkoda, że w ofertach większości producentów na próżno szukać tego typu prostych, tanich w zakupie i eksploatacji aut.

Hyundai Xcent

Fot. mat. prasowe/Hyundai

Fot. mat. prasowe/Hyundai

Zaczniemy od propozycji koreańskiej. Hyundai Xcent zadebiutował na Auto Expo 2014 w Indiach i z pewnością na pierwszy rzut oka przypomina auto, które możemy znaleźć w polskiej ofercie tej marki. Owszem, nie jest żadną tajemnicą fakt, że Hyundai Xcent powstał na bazie modelu i10 – podobieństwa wizualne, szczególnie w przedniej części są ogromne. Różnice widać dopiero po minięciu słupka B – producent doczepił do Hyundaia i10 niewielki plecak czynią z niego miniaturowego sedana.

Fot. mat. prasowe/Hyundai

Fot. mat. prasowe/Hyundai

Wymiary oczywiście nie są imponujące, gdyż nowość mierzy niespełna 4 metry długości. Patrząc na auto z boku ciężko się do czegokolwiek doczepić. Co prawda Hyundai Xcent wygląda jak nieco zgnieciony z przodu i z tyłu sedan, jest dość wysoki, ale przyjemne łagodne linie i dynamiczne przetłoczenia dodają uroku. Swoją drogą w ostatnim czasie styliści koreańskiego producenta wykonują kawał dobrej roboty – w ofercie trudno znaleźć auto, o którym moglibyśmy śmiało powiedzieć: „Brzydal!”. Wracając do głównego bohatera, rynkowy debiut przewidywany jest na marzec, zaś pod maską mają wylądować dwa silniki: wysokoprężny o pojemności 1,1-litra oraz benzynowy o pojemności 1,2-litra.

Tata ZEST

Fot. mat. prasowe/Tata

Fot. mat. prasowe/Tata

Kolejną propozycją, tym razem rodzimej produkcji w Indiach jest Tata ZEST. W tym przypadku mamy do czynienia z autem nieco prostszym, przynajmniej pod względem stylistycznym. W Indiach liczy się funkcjonalność, a nie atrakcje wizualne – jak wiemy w Europie bywa niekiedy zupełnie inaczej. Rzecz jasna auto jest bardzo kompaktowe i niewielkie, co z kolei przekłada się na niską wagę, a to natomiast gwarantuje niskie spalanie. Będąc przy silnikach należy wspomnieć o 4-cylindrowym silniku Revotron o pojemności 1,2-litra i mocy 85 KM dostępnych przy 5000 obr./min z momentem obrotowym 140 Nm w zakresie 1750-3000 obr./min.

Fot. mat. prasowe/Tata

Fot. mat. prasowe/Tata

Wybredni będą mogli wybrać także silnik wysokoprężny Quadrajet o pojemności 1,3-litra, który zapożyczono od Fiata. Silnik generuje w tym przypadku 90 KM przy 4000 obr./min oraz 200 Nm. Napęd w obu przypadkach będzie trafiał na przednie koła za pośrednictwem zautomatyzowanej skrzyni 5-biegowej. Nie jest to wiele, ale przy niskiej wadze moc 90 KM pozwoli na sprawne przyspieszenie i rozsądne prędkości w trasie. Pamiętajmy, że to auto oszczędne i proste przeznaczone do jazdy po mieście z punktu A (np. dom) do punktu B (praca, szkoła, galeria handlowa itp.), a nie do ścigania się na autostradzie. Bardzo ciekawa propozycja.

Ford Figo

Fot. mat. prasowe/Ford

Fot. mat. prasowe/Ford

Z pewnością najlepiej w tym zestawieniu prezentuje się Ford Figo. Co więcej, jest szansa, że nieco większa wersja tego auta zadebiutuje w Europie. Już wkrótce producent pokaże model Ford Ka w wersji sedan – jest więc na co czekać. Tymczasem sprawdźmy, czym charakteryzuje się opisywany malec. Jedno jest pewne – auto może się podobać. Bardzo ładna, dynamiczna i nowoczesna stylistyka oczywiście nawiązuje do modelu Ford Ka, choć różnicą jest naturalnie niewielki plecak z tyłu. Na szczęście nie wygląda to tak, jakby kuferek był doczepiony na siłę – wszystko idealnie do siebie pasuje i nie niszczy spójnej sylwetki.

Fot. mat. prasowe/Ford

Fot. mat. prasowe/Ford

W tym przypadków warto również wspomnieć o nieco lepszym wyposażeniu. Na uwagę zasługują elektrycznie sterowane i składane lusterka z elastycznym mocowaniem, co ma zminimalizować ryzyko urwania przez motocyklistę lub inny samochód, co w ruchu ulicznym w Indiach jest praktycznie normą. Niestety na chwilę obecną nie wiemy co pojawi się pod maską, ale zapewne będą to trzycylindrowe jednostki o pojemności 1,0-litra generujące od 80 KM wzwyż.

 Sens takich aut w Polsce

Coraz częściej przeglądając nowości na rynku w Japonii, Indiach czy też Brazylii dochodzę do wniosku, że niektóre rozwiązania świetnie sprawdziłyby się w naszym kraju. W Japonii królują kei cary, czyli niewielkie pojazdy, które świetnie sprawdzałyby się w zakorkowanych miastach. W Indiach natomiast preferują proste i niedrogie auta z namiastką modeli premium (nadwozie sedan), na które mógłby sobie pozwolić ktoś, kto nie zarabia 10 tys. zł miesięcznie. W Brazylii natomiast nadal produkują auta, które Polacy muszą sprowadzać zza granicy – najczęściej zachodniej. Szkoda, że nikt nie widzi potrzeb zwykłych ludzi. Być może w tym tkwi recepta na ożywienie polskiego przemysłu motoryzacyjnego? Produkcja prostego i niewielkiego sedana, niekoniecznie najnowszej generacji, może być na licencji innego producenta. Do tego niska cena i sukces murowany. A jakie jest Wasze zdanie na ten temat?

O Autorze

Powiązane artykuły