Awaryjne uruchamianie auta, czyli jak korzystać z kabli rozruchowychFot. rivalius13/CC/flickr

Wprawdzie za oknem coraz częściej czuć powiewy wiosny, jednak nadal nie opuszcza nas zimowa aura. Ta pora roku nie jest niestety życzliwa dla naszych samochodów, a zwłaszcza dla akumulatorów. W razie gdyby ten w naszym aucie miał zastrajkować, warto uzbroić się w dobrej jakości kable rozruchowe, którymi – przy pomocy życzliwego użytkownika innego, sprawnego samochodu – będziemy mogli przywrócić nasz pojazd do życia. Krok po kroku przedstawimy Wam, jak prawidłowo wykonać rozruch “na kable”.

Zanim w ogóle podejmiemy próbę pożyczenia prądu, musimy zlokalizować miejsca, do których podłączymy nasze kable. We współczesnych autach akumulatory są bowiem często ukryte – pół biedy, jeśli kryją się pod plastikową obudową w komorze silnika, gorzej, jeżeli tkwią gdzieś pod podłogą kabiny pasażerskiej czy bagażnika. W wielu przypadkach konstruktorzy montują specjalne, łatwo dostępne uchwyty, które są bezpośrednio połączone z niewidoczną baterią. Najlepszym sposobem na znalezienie akumulatora czy właśnie wspomnianych uchwytów jest lektura instrukcji obsługi pojazdu.

Zanim podłączysz przewody

Kiedy już uda nam się zlokalizować bieguny dodatnie i ujemne w obu autach, możemy przystąpić do właściwych czynności zmierzających ku awaryjnemu rozruchowi. W pierwszej kolejności ustawiamy oba samochody w taki sposób, aby móc swobodnie posługiwać się kablami, ale jednocześnie tak, aby pojazdy ze sobą się nie stykały. Następnie w samochodzie ze sprawnym akumulatorem wyłączamy silnik. Po tej operacji możemy przystąpić do podłączania przewodów.

Uwaga na bieguny ujemne

Najpierw zajmujemy się kablem plusowym, najczęściej mającym czerwoną barwę – z obu stron mocujemy go do biegunów dodatnich akumulatorów. Z kablem minusowym, zazwyczaj czarnym, postępujemy już nieco inaczej, bo, podczas gdy w aucie dawcy zacisk montujemy na biegunie ujemnym, w samochodzie biorcy łączymy go nie z akumulatorem, a z masą, którą może być któryś z metalowych podzespołów silnika. Jest to o tyle ważne, że montaż obu klem do biegunów ujemnych grozi samozapłonem gazów akumulatora biorcy.

Odczekaj minutę między każda próbą

Teraz wsiadamy do samochodu pożyczającego prąd i uruchamiamy jego silnik. Po tej czynności dokonujemy najważniejszego, czyli próby pobudzenia do życia jednostki napędowej biorcy. Czasem jedna próba nie wystarczy, ale w przypadku wielokrotnych podejść trzeba pamiętać, żeby odczekać minutę pomiędzy każdą próbą, a w razie kolejnych niepowodzeń zaniechać całego przedsięwzięcia.

Odłączaj kable w odwrotnej kolejności

Jeżeli silnik auta z niesprawnym akumulatorem uda się uruchomić, wtedy przystępujemy do odłączania kabli. Co ważne, przewody odłączamy w kolejności odwrotnej wobec operacji podłączania, najpierw zajmujemy się więc kablem minusowym, a później plusowym. Po tej czynności samochód dawcy można wyłączyć, nie należy tego robić natomiast z autem biorcy. Dlaczego?

Wszystko dlatego, że choć akumulator biorcy już pracuje, po natychmiastowym wyłączeniu silnika potrzebowałby kolejnej “reanimacji”, bo nie zdążyłby się naładować na tyle, aby samodzielnie uruchomić jednostkę napędową. Autem, które chwilę wcześniej pożyczało prąd, warto się więc przejechać, poświęcając na ten cel przynajmniej 20 minut.

O Autorze

Powiązane artykuły