Zasłanianie chłodnicy zimą – czy to w ogóle ma sens?fot. Charles Dyer/CC/Flickr.com

Zima, mimo iż mocno spóźniona, dotarła „wreszcie” do naszego kraju i już daje się we znaki kierowcom. Trudne warunki na drodze, zaspy, czarny lód, nieprzejezdne boczne drogi, problemy z rozruchem silnika itp. Wiadomo, iż w niskich temperaturach czas nagrzewania silnika jest dużo dłuższy niż latem, a co za tym idzie jego zużycie jest teoretycznie wyższe. I w tym momencie pojawia się pytanie: Czy słynne już zasłanianie chłodnicy zimą ma sens?

Doskonale znamy ten trend sprzed kilkunastu lat. Co ciekawe, on wcale nie zniknął i dziś też możemy zobaczyć na ulicach auta, niekiedy całkiem nowe, z charakterystyczną przesłoną chłodnicy. Niekiedy jest to specjalna zasłona, innym razem kawałek materiału, choć zazwyczaj trafiamy na zwykłe kawałki kartonu po telewizorze lub pralce. O co w ogóle w tym chodzi? Zdaniem zwolenników tego rozwiązania, taki patent znacząco przyspiesza nagrzewanie się silnika, wpływa pozytywnie na zużycie paliwa, rozruch, jak również na sprawniejsze nagrzewanie się wnętrza pojazdu. Ale czy to jest w pełni bezpieczne dla jednostki napędowej, chłodnicy i wszystkich podzespołów?

Teoretycznie taki sposób może mieć sens, ale pamiętajmy, że nie zawsze! O ile w Trabancie czy starej Skodzie sąsiada przesłona chłodnicy spełni swoje zadanie i niczego nie uszkodzi, to już w naszym nowym Volkswagenie Passacie czy Kii Cee’d stosowanie przesłony na chłodnicę może mieć opłakane skutki. W nowoczesnych autach z wydajnymi układami chłodzenia stosowanie przesłony może być kompletnie bezsensowne. Otóż zaawansowany układ chłodzenia jest zaprojektowany tak, aby radził sobie z obsługą silnika zarówno w upalne lato, jak i mroźną zimę. Samochody importowane do Europy, w tym także do Polski mają odpowiednio skalibrowane układy, aby mogły sobie poradzić z różnorodnymi warunkami atmosferycznymi.

Jeśli mimo posiadania nowego auta, zimą nagrzewanie silnika jest problemem, powinniśmy sprawdzić stan techniczny, a w szczególności zwrócić uwagę na termostat. Jeśli ten element jest uszkodzony, może pozostawiać cały układ otwarty, a co za tym idzie zimą chłodnica będzie chłodziła silnik z pełną mocą, a to jest w naszym przypadku niewskazane. Jeśli zaś układ chłodzenia działa prawidłowo, zasłanianie chłodnicy nie da żadnych pozytywnych wyników. Owszem, wnętrze może się szybciej nagrzewać, tak samo silnik prędzej osiągnie optymalną temperaturę pracy, jednak skutki uboczne takiej operacji mogą być mało opłacalne. Jeśli silnik mimo mrozów się przegrzeje, czeka nas bardzo kosztowna naprawa. A wszystko przez kawałek kartonu po pralce.

Jeśli posiadamy starsze auto i mamy problem z rozgrzewaniem silnika na mrozie, zamiast mało estetycznego kartonu lepiej zastosować odpowiednią dedykowaną zasłonę. Poza tym warto pamiętać, aby zostawić nieco miejsca dla wentylatora, który w razie nagrzania się jednostki powinien mieć skąd pobrać chłodne powietrze. Specjalne przesłony pasujące do konkretnego modelu możemy znaleźć w sklepach motoryzacyjnych lub na portalach aukcyjnych. Co ciekawe, niektóre modele z lat 80-tych i 90-tych w seryjnym wyposażeniu posiadały pasujące przesłony zakładane przez kierowców zimą. Modele z wyższej półki natomiast miały automatyczne przesłony sterowane przez termostat lub manualnie przez kierowcę. Działanie było proste – jeśli silnik był zimny, specjalna przesłona, zazwyczaj w formie żaluzji, była zamknięta. Po osiągnięciu odpowiedniej temperatury, przesłona była otwierana, aby schłodzić jednostkę napędową do odpowiedniej temperatury.

Zasłanianie chłodnicy ma sens tylko w przypadku starszych modeli aut. Nowe auta, tak jak już wspomnieliśmy, nie potrzebują tego typu zabiegów. Starsi kierowcy z pewnością pójdą w stronę przyzwyczajenia i zasłonią chłodnicę, ale jeśli będą mieli pecha, mogą uszkodzić silnik w nowym aucie, a wtedy tłumaczenie w warsztacie może wywołać jedynie uśmiech politowania u mechanika.

O Autorze

Powiązane artykuły

Winkle pod kontrolą

Winkle pod kontrolą

Zakręty – to dla nich powstały motocykle i to właśnie jazda po krętych drogach wielu…